Moja mała Biebrza

Wiosną nad Biebrzę ciągną tłumy fotografów. Można tam spotkać i zrobić zdjęcie wielu gatunkom ptaków wodno-błotnych, których u nas, na Podkarpaciu, jest jak na lekarstwo. Co roku obiecuję sobie, że i ja pojadę w to piękne miejsce na urlop, oddam się swojej pasji i porządnie odpocznę. Wciąż jednak coś mi staje na przeszkodzie, a to nawał obowiązków służbowych, to obowiązki rodzinne, a może po prostu zwykłe lenistwo? No, ale co się odwlecze to nie uciecze.

Data dodania: 2012-05-21

       Wiosną nad Biebrzę ciągną tłumy fotografów. Można tam spotkać i zrobić zdjęcie wielu gatunkom ptaków wodno-błotnych, których u nas, na Podkarpaciu, jest jak na lekarstwo. Co roku obiecuję sobie, że i ja pojadę w to piękne miejsce na urlop, oddam się swojej pasji i porządnie odpocznę. Wciąż jednak coś mi staje na przeszkodzie, a to nawał obowiązków służbowych, to obowiązki rodzinne, a może po prostu zwykłe lenistwo? No, ale co się odwlecze to nie uciecze. 
       Tymczasem postanowiłem popróbować szczęścia w mojej najbliższej okolicy. Parę lat temu, gdzieś na pograniczu miejscowości Kosina i Białobrzegi, odkryliśmy z kolegą Januszem Dołęgą całkiem ciekawy i urokliwy zakątek. W tym miejscu rolnicy koszą jeszcze sporo łąk, a duże rozdrobnienie gospodarstw rolnych i różnorodność upraw sprawiają, że jest ono dość atrakcyjne dla ptaków.

W okolicy znajduje się też sporo naturalnych oczek wodnych. Przy jednym z nich warunki do fotografowania wydały mi się całkiem zachęcające. Widywałem tam łęczaki, czajki, sieweczki rzeczne, całą masę pliszek żółtych, kwokacza, krwawodzioby, a czasami nawet bataliony. W pobliżu kręciła się też para rycyków. U kogoś, kto wielokrotnie bywał nad Biebrzą, ta ubogość gatunków oraz ich liczebność może budzić lekki uśmiech, ale dla mnie teren wydawał się być na tyle ciekawy, że postanowiłem poświęcić mu trochę czasu.
       Pierwszego dnia zjawiłem się na miejscu około piątej po południu. Na bajorku żerowało parę łęczaków. Nie zważając na to rozłożyłem sprzęt i przykryłem się siatką maskującą. Zamiast użyć statywu, obiektyw położyłem na starym, wysłużonym plecaku fotograficznym.  Oczywiście, łęczaki uciekły spłoszone, ale wkrótce wróciły. Początkowo trzymały się z dala, lecz w miarę upływu czasu podchodziły coraz bliżej. W końcu otoczyły mnie, żerując nawet w odległości jednego metra. Kiedy zaczęło się robić ciemno postanowiłem zwinąć interes. Gdy ściągnąłem z siebie siatkę maskującą, łęczaki nie uciekły od razu, lecz zaczęły wydawać ostrzegawcze piski, przy tym przyglądały mi się niespokojne, ale i zaciekawione. Odleciały dopiero jak wstałem.

 


        Bajorko odwiedziłem jeszcze wiele razy. Oprócz łęczaków udało mi się sfotografować sieweczkę rzeczną, krzyżówkę, pliszki żółte, siwe i, co najciekawsze, pliszkę cytrynową – bardzo rzadki u nas gatunek. Ta pliszka cytrynowa trzymała się bajorka przez kilka dni, niejednokrotnie podchodząc na odległość pewnego „strzału”. W pobliżu kręciły się też rycyki.

 

 
       Pewnego razu wracając po skończonej sesji do domu, zauważyłem jednego na pobliskiej łące. Postanowiłem go „podejść” bez specjalnego maskowania, wiedząc, że zdarzają się wśród nich osobniki wyjątkowo niepłochliwe. Sztuka ta udała mi się bez trudu, pech chciał jednak, że w tej chwili słońce schowało się za chmury niwecząc szanse na ciekawe ujęcia.

 

 

 

  
       Najbardziej jednak żałuję, że nie udało mi się sfotografować bataliona, którego co jakiś czas obserwowałem na bajorku. Raz wylądował całkiem blisko, niestety za blisko jak dla obiektywu Canon 400 mm, a pod ręką akurat nie miałem mniejszego. Liczę jednak na ponowną szansę. Może już przy okazji jesiennych przelotów?
       Pisząc ten tekst chciałem uzmysłowić młodym adeptom fotografii przyrodniczej, że każdy w swojej najbliższej okolicy może znaleźć atrakcyjne fotograficznie miejsce. Jeśli nie mamy czasu lub możliwości, aby podróżować w tym celu po świecie, poszukajmy ich w pobliżu. Na pewno odkryjemy wiele ciekawych miejsc i tematów. Ja znalazłem całkiem blisko taką moją małą Biebrzę. Nad prawdziwą Biebrzę też kiedyś się wybiorę .